Dobry content sprawia, że artykuł czyta się od deski do deski. Niestety niewiele osób w prawidłowy sposób podchodzi do pojęcia contentu, przez co od czasu przyjęcia przez wielu osób (nie zawsze słusznie) strategii "content is king", internet zalewany jest przez bezwartościowe ściany tekstu, których jedyną funkcją jest właściwie miejsce na upakowanie słów kluczowych.


Czy tego rodzaju content może pozytywnie oddziaływać na SEO? Cóż, w moim uznaniu to kwestia sporna. Samo pojawienie się słów kluczowych w tekście, to nie wszystko co możemy zrobić. Dobry content należy promować, ale jeżeli nie mamy czego promować, to nie możemy oczekiwać znakomitych rezultatów. Poniższy poradnik pozwoli Ci zrozumieć, w jaki sposób stworzyć epicki content, czyli taki, który generuje ruch na stronie i może zacząć żyć własnym życiem.

 

Twoje artykuły nie są czytane, bo są nudne jak flaki z olejem

Jedną z największych bolączek artykułów tworzonych pod SEO, jest przygotowywanie contentu, który jest nudny.

  • powielanie tych samych schematów

  • mielenie po raz n-ty tego samo

  • brak wniosków

  • brak przykładów

  • brak czegokolwiek, co już na pierwszy rzut oka przyciąga uwagę

Na pewno każdy z Was spotkał się z tekstami, które dla przeciętnego czytelnika trafiającego na zapleczówkę czy nawet quasi-serwis, są absurdalnie bezsensowne. Każdy tekst może być ciekawy i każdy tekst może znaleźć grono osób, które chętnie go udostępnią, jeśli obroni się swoją zawartością i swoim pomysłem. Problemem tekstów, które tworzone są pod potrzeby pozycjonowania, jest ich niska zawartość merytoryczna. Najczęściej bazują na tym samym schemacie w stylu krótkiego poradnika.

Gdybyśmy cofnęli się do roku 2005, takie teksty rzeczywiście mogłyby wydawać się czymś interesującym, gdyż wtedy liczba stron była kilkaset razy niższa niż obecnie. W dobie materiałów wideo i instafotek, nudny tekst to tylko sztuczny wytwór, mający jedno jedynie zadanie - poprawić autorytet strony i ewentualnie podlinkować inny tekst, bądź inną stronę.

Załóżmy, że chcemy stworzyć teksty, których zadaniem będzie podlinkowanie firmy zajmującej się sprzedażą opon - niech będzie to przeciętny sklep internetowy. W wielu przypadkach spotkamy się z tekstami, które suchymi frazesami opisywać będą rodzaje opon, ich zastosowanie czy oględnie - parametry i współczynniki. Czy to może być epickie? Nie może być. Ale mogłoby - gdyby tylko uznać, że niezależnie od mocy naszej witryny i jej reputacji, każdy tekst może być przepustką do zwiększenia ruchu na stronie kilkanaście lub kilkadziesiąt razy w skali miesiąca.

 

Masz być jak Tommy Lee Jones, w Ściganym!

Nasz artykuł o oponach wcale nie musi być nudny. Wcale nie musi powielać tych samych schematów. Wcale nie musi być zwykłym poradnikiem, czyli mini wersją Wikipedii. Nasz tekst może być epicki.


 

Nie. Nie musimy pisać o magii, mieczach i toporach. Wystarczy solidnie przysiąść do tematu i zamiast 10 podobnych tekstów stworzyć jeden, o sile większej niż 10 słabych razem wziętych.

Poniżej znajdziesz kilka pomysłów dotyczących tego jak ugryźć temat opon, a jeszcze niżej opiszę to, czym powinien charakteryzować się taki tekst.

  • W jaki sposób powstają opony i czym różnią się w warstwie technologicznej?

  • Ranking opon letnich i zimowych polskich producentów - czy polska myśl technologiczna dorównuje zachodniej?

  • Jak szybko zużywają się opony i w jaki sposób sprawdzać ich zużycie?

Powyższe pomysły to tylko koncepcje. To do Ciebie należy stworzenie dobrego, chwytliwego, drapieżnego wręcz tytułu. Epicki content powinien posiadać tytuł mający w sobie coś z clickbaita, ale nie może być nim sensu stricto (o tym niżej). Zarzucenie przynęty na potencjalnego czytelnika jest grą wartą świeczki. Tytuł wcale nie musi być krótki. Wręcz przeciwnie - zbyt krótki tytuł może nawet być nieatrakcyjny, gdyż niewystarczająco opisze to, z czym będziemy mieli do czynienia po kliknięciu.

Epicki content nie musi być poradnikiem. Może być testem, może być rankingiem, może być zbiorem recenzji, wywiadem, historią, case study, może być nawet opisem wykonanego eksperymentu.

Epicki content to nie tylko tekst. Pamiętajmy o chwytliwych nagłówkach, pamiętajmy o wstawianiu własnych, autentycznych fotografii - te ze stocków są do kitu. O wiele lepiej sprzedają zdjęcia, które przygotowaliśmy sami. Możemy również wykazać się przygotowując tematyczne memy - i tutaj znów powinniśmy pogłówkować by wrzucić coś, co tematycznie związane będzie z tekstem, ale nie będzie kopią czegoś, co już widzieliśmy w internecie - wystrzegajcie się zwłaszcza wrzucania memów przestarzałych. Ich żywot jest krótki, więc to co było dobre pół roku temu, dziś może być już dawno zapomniane, w konsekwencji czego wcale nie będzie memem, tylko co najwyżej "śmiesznym obrazkiem".

Istotą epickiego contentu jest dokładne przedłożenie tematu, który zaintonowaliśmy już w tytule naszego artykułu. Nie powinniśmy tworzyć tytułu clickbaitowego, który naprawdę jest clickbaitem. Takie praktyki zostawmy firmom farmaceutycznym, które zajmują się zlecaniem wprowadzania setek fałszywych opinii o nowym suplemencie na odchudzanie. Rozpoznacie te artykuły przede wszystkim po takich zajawkach jak:

  • "Ten jeden krok..."

  • "Wystarczyło 7 dni aby..."

  • "Ten preparat odmienił jego życie"

Nie trudno chyba zauważyć, że clickbait stał się obecnie jedną z najczęściej wyśmiewanych rzeczy w internecie i to na podstawie takich tekstów tworzone jest wiele memów.

Bądźcie jak Tommy Lee Jones w Ściganym - nieustępliwi. Jeżeli powiedzieliście A, musicie powiedzieć nie tylko B ale i Z. Temat należy wypełnić, a obietnic zawartych w tytule - dotrzymać. Nie musicie tworzyć encyklopedii i wyjaśniać wszystkie pojęcia - epicki content musi jednak spełniać pewne zadanie - powinien wyjaśnić daną problematyką dokładnie, zrozumiale i tak, aby mogła być z łatwością udostępniona i zrozumiała także przez laików. Spełnienie obietnicy, o której wspomniałem to sposób na zdobycie lojalnego grona czytelników i niezły power-up dla Waszej strony.

Szczegóły, dużo szczegółów

Nie musicie obawiać się tego, że duża ilość szczegółów znudzi czytelników. Jeżeli szczegóły podane są w atrakcyjnej formie, z pewnością zostaną zapamiętane. W tej materii ważną rolę gra kompozycja tekstu. Długie akapity, właściwie ściany tekstu - nie przejdą. Lepiej skoncentrować się na przyjemnym dla oka dzieleniu tekstu.

Warto zastosować wyróżnienia dla ciekawszej zawartości - mogą to być:

  • specjalnie ostylowane bloki

  • wypunktowania

  • małe tabelki

  • infografiki - nawet te bardziej prymitywne tworzone ze zwykłych strzałek, chmurek i figur geometrycznych (przykład poniżej)

  • i wiele, wiele innych :)

Emocje i insighty

Tak, w epickim contencie liczą się emocje. I...spokojnie, nie mam na myśli tych najbardziej pierwotnych, jednak w każdy tekście można je zawrzeć, jeśli wiemy do kogo chcemy dotrzeć i co chcemy osiągnąć. Tutaj warto postawić na próbę rozszyfrowania prawdziwych potrzeb osób, do których skierowany jest nasz content - są to tzw. insighty. Zaznaczam, że insighty w 101 na 100 przypadków nie będą tą potrzebą i tym problemem, który przyjdzie Wam do głowy jako pierwszy.

Wróćmy do opon. Osoba wymieniająca opony na te wysokiej jakości, wycenione na kwotę czterocyfrową za sztukę, nie kupuje ich tylko dlatego, że poprzednie się zużyły. Prawdziwy insight moglibyśmy wyciągnąć tutaj na przykład badając konsumentów, którzy takie opony zakupili. Oczywiście do raczej słusznych wniosków dojdziemy także wtedy, jeżeli rozpoczniemy burzę mózgów lub zrobimy bardzo dobry research. Zgłębienie insightów i tym samym bazowanie na emocjach, znacząco poprawi wydźwięk naszego epickiego contentu i pozwoli nam zdobyć pożądany ruch na stronie.

 

Nie bój się linkować i podawać przykłady

Wiele osób sądzi, że dobry content pod SEO powinien być ukierunkowany albo bezpośrednio pod obsługiwaną firmę albo powinien zachować neutralny charakter. To nieprawda. Nie pisząc o autentycznych historiach, realnych kłopotach i sposobach ich rozwiązania czy o nowych trendach, które widoczne są na rynku, w sposób bezpośredni obniżamy epickość naszego contentu.

Jak najbardziej powinniśmy linkować do miejsc ciekawych, artykułów, które były naszą inspiracją, filmów na YouTube, innych rozważań na podobny temat czy nawet do konkurencji, jeżeli ta poruszyła interesujące nas zagadnienie, ale nie stanowi ono bezpośredniego zagrożenia dla naszych treści.

Przykłady sprawiają, że content naprawdę staje się epicki. Jest przy tym również bardziej wiarygodny i po prostu ciekawy. Dajemy również potwierdzenie, że pewne fakty nie są wyssane z palca.

 

Czy potrzebuję epickiego contentu?

Na zakończenie tych sympatycznych rozważań, chciałbym odpowiedzieć na pytanie, które należałoby sobie zadać - czy potrzebuję epickiego contentu?

Tego rodzaju praktyka nie jest obowiązkiem. Nie sprawi ona, że w magiczny sposób zrealizujemy marketingowe cele naszych klientów. Epicki content musi być powiązany z większą ilością czynników ze świata SEO. Naszym podstawowym zadaniem jest zaprezentowanie swojego contentu w możliwie największej ilości miejsc (ale tylko tych, które dla danej branży mają sens). Możemy oczywiście osiągnąć ciekawe wyniki bez takich działań, ale będzie to wymagać więcej czasu i trochę szczęścia - nie mamy pewności, że nasz content szybko wypozycjonuje się w wynikach organicznych, nie mamy także jasności co do tego, ile osób postanowi udostępnić nasze małe dzieło.

Epicki content może być jednak przyszłością SEO - musimy odpowiedzieć nim jednak na problemy, które tkwią w insightach, a ich odkrycie wymaga naszej pracy i małej ilości zdolności paranormalnych - musimy czytać w myślach :)